piątek, 6 kwietnia 2012

Motywacja (post 2)


Kiedy już się zabiorę do pracy ( zazwyczaj kiedy mam absolutnie wszystko

na ostrzu noża i nie mogę już sobie pozwolić na dalsze opóźnienia) jakoś idzie.

Ale jeśli tylko mój leniwy zadek odkryje, że ma parę godzin wolnego-
zapomnij o jakimkolwiek postępie w radzeniu sobie z nawałem wciąż
piętrzącej się pracy.

To będzie cud, jeśli będę miała wakacje letnie dla siebie i uniknę 
kampanii wrześniowej...

W mojej głowie głos Finna z polskiej wersji jęz. "Tangled":
"NO KOBIETO NO!" 

Koniec z tym, koniec powiadam. Jeszcze godzinkę sobie poserfuję
po necie w poszukiwaniu porad jak to mogę stać się piękna, cudowna,
szczęśliwa i ach ach i biorę się do pracy.  
                                                                            Albo nie. 
Interświecie, opuszczam Cię! 
Chociaż na parę godzin, żeby w końcu zagonić leniwy zadek do roboty.
Jeśli w tym czasie będę w stanie słuchać tej ładnej brunetki o miłym głosie,
która z anielską cierpliwością opowiada mi o swojej codziennej pięlęgnacji
wszystkiego, co tylko można pielęgnować z youtube'owego okienka,
to dobra moja. A jeśli nie- cóż. 

Zadowolę się myślą o tym, że pan H. będzie na mnie może troszeeeczkę mniej zły,
kiedy przyniosę
mu pełen zakres, o który mnie prosił, a właściwie wzywał moją będącąc
na niekończących się wakacjach motywację do powrotu i zajęcia się zaległościami.

Odchodzę z ciężkim sercem i pustym studenckim żołądkiem, w nadzei że uda mi sie
zagonić siebie do roboty...

Poranek udany, popołudnie kaloryczne :) (post 1)


Rano wszystko szło jak po maśle. 

Umyta głowa- jest!
(Radical na wypadanie włosków, nadal czekam na cudowne efekty...)
Zdrowe, dietetyczne śniadanko- jest!
(sterczenie nad garnkiem z jajkami które miały być na miękko :) miały być...
teraz już będę pamiętała, że wystarczy koło 4,5 minuty od zagotowania wody, 
kiedy jaja są już w środku,
do tego herbatka ziołowa oczyszczająca z toksyn, żadna tam odchudzająca chemia,
tylko pokrzywa i parę innych ziółek)
Ćwiczenia- są! 
Szaleństwo na hula-hop przez 20 minut
rozciąganie
pociąganie nóg do klatki

a także debiut: ćwiczenia na biust.

I na pewno wszystko było by fajnie, gdybym nie pochłonęła później:

puszki ananasów
połowy miski popcornu
szklanki kakao
kostki nadziewanej czekolady
banana w kakao
zupki pieczarkowej z grzankami.

A wiecie, co jest najlepsze? Nadal jestem głoooodna :D

Chwilkę mnie nie było...

A teraz, kiedy wreszcie siadam znowu do kolejnego postu
zaczyna  mnie boleć głowa.. jak żyć, panie Premierze? :)

W tej kryzysowej sytuacji, nie pozostaje mi nic innego jak 
zamieszczenie starych "szkicowych" postów, miłego czytania :)
na obecne wiadomości trzeba będzie chwilkę poczekać ;).



poniedziałek, 26 marca 2012

Początek wiosny :)

Początek wiosny to dobra pora na zmiany, które od dawna sobie obiecywałam :).
Wiele do zrobienia, a czasu mało : )
Oto niektóre ze spraw nad którymi będziemy tutaj pracować
Zdrowie (z bardziej medycznego punktu widzenia) :
zdrowe odżywianie się
sprawy stricte medyczne (dopilnowanie- mam parę wiszących nade mną rzeczy
które staram się odwlec jak najdalej potrafię ; ) )
Figura (oj to będzie obszerny rodział ^^)
ćwiczenia i ruch
pielęgnacja ciałka (masowanie, kremy, balsamy)
dieta ( no, niestety, słodko było ale się skończyło : ) ).
Narazie tyle wystarczy, i tak jeśli uda mi się opanować opanować wszystkie wypisane wyżje pozycje i tak będzie to spory sukces :)